Wakacje w Nowej Zelandii

Jak wyglądają wakacje w dalekiej Nowej Zelandii?

Położona na drugiej półkuli, daleko, daleko, na południowo-zachodnim Pacyfiku
i składająca się z dwóch głównych wysp (Północnej i Południowej) Nowa Zelandia żyje odwrotnym rytmem do naszego.
Jak u nas lato i wakacje to tam zima.

A zatem kiedy Nowozelandczycy mają wakacje? O tym opowie nam Yvonne Walus mieszkająca na stałe w NZ.

Edu & You: Kiedy zaczynają się i ile trwają wakacje w Nowej Zelandii?

Yvonne: Wakacje szkolne w Nowej Zelandii to skomplikowana sprawa. Te najdłuższe, letnie, zaczynają się tuż przed Bożym Narodzeniem i trwają około siedem tygodni. Potem na trochę do szkoły i znowu dwa tygodnie laby w kwietniu, tak koło Wielkanocy. Kolejne dwa tygodnie przerwy zimowej w lipcu i jeszcze dwa tygodnie w październiku.  W sumie wychodzi plus-minus 13 tygodni. Oczywiście dorośli dostają tylko cztery tygodnie urlopu rocznie, więc od razu wykluwa się zagwostka, co zrobić z dziećmi w pozostałe 9 tygodni wakacji szkolnych... zwłaszcza, że prawo NZ nie pozwala dzieciom poniżej lat 14-tu przebywać samym w domu.  Jak Nowozelandczycy radzą sobie z tym "gorącym kartoflem", jak nazywają problem wakacji szkolnych? Opowiem o tym za chwilę. 

Edu & You: Gdzie się je spędza? Czy są jakieś typowe wakacyjne miejsca, kurorty? 

Yvonne: Latem plaża, plaża i jeszcze raz plaża. Namiot rozbity na plaży, wynajęty lub tez własny domek wakacyjny tuż przy plaży, ewentualnie łódka-jacht, na którym może spać cała rodzina. Nowozelandczycy to naród kochający wodę, żagle, nurkowanie w poszukiwaniu homarów i zbieranie jadalnych muszli w skalnych zaułkach zatoki. Rzut okiem na mapę wyjaśni, dlaczego: gdziekolwiek by się nie mieszkało w NZ, wszędzie jest blisko do oceanu. 

Zima to pora deszczowa i czas siedzenia w domu przy kominku. Dzieci wyją z nudów, bo nie można iść na plażę, więc zamyka im się buzię telewizją lub grami komputerowymi. No, chyba, że ma się trochę pieniędzy (i urlopu) na wypad do gorących źródeł. Rotorua w środku Wyspy Północnej to jedno z miejsc, gdzie spokojnie można spędzić zimny deszczowy lipiec w woniach siarki, pływając w basenach liczących około 38 stopni C (tak jakby w dużej wannie). Nasza rodzina właśnie wróciła z zimowych wakacji na "Plaży Gorącej Wody" (na półwyspie Coromandel). Źródła, tryskające prosto z piasku maja temperaturę 65 stopni (parzą!), ale jeśli się zmyślnie wykopie grajdołek gorącej wody na granicy lodowatych fal oceanu, to razem powstaje bardzo fajne jacuzzi.

A znajomi też właśnie wrócili... z Fiji. Oddalone od NZ o trzy godziny lotu, Fiji to cudowne miejsce na spędzenie zimowych wakacji (w lecie jest tam za gorąco i za dużo deszczu): temperatura w dzień około 25-28 stopni, woda w oceanie mniej więcej tyle samo. Kurorty dzielą sie na budżetowe, dobre i luksusowe. Niektóre wyspy są tylko dla dorosłych, albo tylko dla par, albo tylko dla singli. Ponad trzysta wysepek, wiec jest z czego wybierać.

Można tez pojechać na narty. Popularna jest zwłaszcza Wyspa Południowa, słynny ośrodek turystyczny Queenstown, gdzie w zimie śnieg przeważnie nie zawodzi. Nie jest to nasze Zakopane, mróz na szlaku około -5 stopni, ale zjeżdżać można.   

Edu & You: Czy popularne są wyjazdy zagranicę, jeśli tak to gdzie?

Yvonne: Ponieważ NZ to wyspa Oceanu Spokojnego, popularne są wypady nie tylko na pobliskie Fiji, ale także na Samoa, Tonga i Nową Kaledonię. Do Australii jeździ sie "przy okazji". Któreś z rodziców na pewno będzie musiało skoczyć służbowo do Sydney albo Melbourne, i można się "dokleić" na weekend. Mama kupuje przy okazji najnowszą modę z Europy, Tata gadżety elektroniczne, a dzieci szaleją w rezerwatach, gdzie można karmić kangury (przykicują do ręki) i przytulać misie koala (szorstkie i niemile pachnące, nie tak, jak w wyobraźni). Brisbane i Złote Wybrzeże to już wycieczka bardziej wakacyjna, w planie konieczne jest zwiedzenie parków rozrywki.

Edu & You: Czy dzieciaki i młodzież wyjeżdżają na obozy i kolonie?

Dzieci raczej nie. Młodzież czasami, ale tylko na kilka dni, a i to przeważnie związane jest z klubem żeglarskim lub wspólnotą kościelną. Takich obozów wakacyjnych, które ogląda sie w filmach amerykańskich tutaj nie stwierdziłam. Kolonie też są tu nieznane. 

No więc jak radzą sobie w wakacje szkolne rodzice, którzy pracują zawodowo?

Wysyłają dzieci do babci lub na cały dzień do kolegów (na zasadzie: "w tym tygodniu nasze u was, a w przyszłym wasze u nas"). Istnieją też - bardzo drogie - programy wakacyjne, które zajmą się dziećmi od dziewiątej do piętnastej (takie są tu godziny szkolne), zabiorą do muzeum albo do zoo, nauczą karate, zorganizują mecz piłki nożnej. Jeśli ma się dwoje lub troje dzieci, czasami finansowo lepiej sie opłaca bezpłatny urlop....

Edu & You: Dziękuję za ten fantastyczny wywiad z odległej Nowej Zelanii, gdzie jak u nas zaczyna się dzień tam zaczyna się wieczór, a jak u nas jest lato to u nich zima… co bardzo fascynuje moją córkę (5 lat)  

Yvonne: Jak byłam mała, to też mnie fascynowało, że jak my jemy śniadanie, to ktoś inny je obiad albo myje zęby przed spaniem - rozumiem Pani córeczkę. I jak tu jest lato, to tam zima. I do góry nogami chodzimy! :-))))

 Zapraszamy na FB, gdzie można zobaczyć kilka zdjęć.

O Yvonne Walus

Dr Yvonne Walus jest ekspertem w dziedzinie edukacji, matematykiem, analitykiem biznesowym, ale też znaną i nagradzaną poetką i pisarką. Jej książki są wydawane w Nowej Zelandii, USA, Anglii i RPA. Z pochodzenia Polka, dorastała w RPA, obecnie mieszka w Nowej Zelandii. Pracuje w znanej nowozelandzkiej firmie Creative Learning Systems założonej przez Barbarę Prashnig – światowej sławy eksperta w dziedzinie technik nauczania.
Yvonne Walus sama jest mamą dwójki dzieci, a jej misją jest pomóc rodzicom sprostać wyzwaniom związanym z edukacją ich dzieci.